MIŁOŚĆ W SIECI? DLACZEGO NIE! Czyli rzecz o tym, jak funkcjonują portale randkowe w polskiej rzeczywistości. CZĘŚĆ IV

Kobieta która znalazła miłość w sieci

ZARZUĆ SIEĆ W SIECI

Aaron Ben Ze’ev w artykule „Miłość w sieci. Internet i emocje”, stwierdza, że szukanie partnera w sieci, to tak jak zamawianie sobie pizzy. „Określamy rodzaj, wielkość, dodatki oraz sposób dostarczenia i w ciągu trzydziestu minut lub nawet szybciej otrzymujemy gotowy produkt”. Tak naprawdę to duże uproszczenie, używane przez osoby, które nie mają pojęcia czym jest randkowanie w Internecie. Bycie użytkownikiem takiego portalu daje zaledwie szansę na nawiązanie kontaktu z kimś, kto może okazać się dla nas interesujący. I wcale nie jest pewne, że ktoś, kogo obdarzymy zainteresowaniem odpowie nam tym samym. Poszukiwanie partnera jest skomplikowanym procesem. Trzeba w to włożyć sporo wysiłku i zaangażowania. O wiele więcej niż wykonanie jednego telefonu i zamówienie pizzy. Jeden z badanych przeze mnie użytkowników na pytanie – Ile odbyłeś spotkań w świecie rzeczywistym z kobietami poznanymi w sieci? Odparł: – „O, było tego sporo. Nieustannie mam nadzieję, że każde kolejne będzie tym właściwym”.

I pytanie, które nurtuje wiele osób: – Czy w tej przygodzie idzie o seks? Esther Perel, terapeutka, autorka poradnika „Inteligencja erotyczna” dowodzi, iż ludzie w rzeczywistym świecie, ale i poprzez dostęp do sieci, w przeważającej większości będą szukali stałego, poważnego związku. Zaś seks jest naturalną konsekwencją bliskości dwojga osób. Esther Perel twierdzi, że osoby dla których seks jest ważny, dają partnerowi poczucie bycia pożądanym, adorowanym i atrakcyjnym. Tacy ludzie potrafią też lepiej wyczuć potrzeby partnera. Według terapeutki miłość cielesna ważna jest na każdym etapie dorosłego życia człowieka.

„Choć może wydawać się to niebywałe, aż 97 % 70-latków myśli regularnie o seksie i za nim tęskni, u 80-latków ten procent jest niemal równie wysoki – 93 % – widać więc wyraźnie jak wiele on dla nas znaczy”.

Częstotliwość kontaktów

Na świecie mieszka kilka miliardów ludzi. Z iloma ludźmi mamy szansę nawiązać kontakt w całym swoim życiu? Tak więc nie dziwi fakt, że jedną z najprostszych determinant atrakcyjności interpersonalnej jest bliskość – czasami nazywana częstotliwością kontaktów. Osoby, z którymi najczęściej się spotykamy i nawiązujemy kontakty, mają największe szanse zostać naszymi przyjaciółmi lub ukochanymi. Efekt częstości kontaktów powstaje jako wynik naszego oswojenia się z innymi osobami, czy też prostej dostępności do osób, które są blisko nas, jest to tak zwany efekt czystej ekspozycji. Osoby takie spotykamy często i im bardziej są nam znane, tym mocniejsze nawiązuje się relacje.

W serii klasycznych eksperymentów – Robert Zając i jego współpracownicy wykazali, że zażyłość z drugą osobą niemal zawsze powoduje wzrost jej atrakcyjności. Poza tym, sami wolimy te podobizny naszej osoby, do których jesteśmy najbardziej przyzwyczajeni.

Eksperyment

W jednym z najbardziej pomysłowych eksperymentów, zrobiono zdjęcia kilkunastu studentom, a następnie pokazywano im je wraz ich lustrzanym odbiciem. Na pytanie, które zdjęcie podoba im się najbardziej, przytłaczająca większość wskazywała obraz będący lustrzanym odbiciem właściwej fotografii. Dlaczego? Bowiem lustrzane odbicie jest podobizną naszej własnej osoby, którą znamy najlepiej.

Nie może dziwić zatem fakt, iż mając nieograniczony dostęp do Internetu, możliwość niemal ciągłego przebywania z innymi użytkownikami portalu, sprawia, że stają się oni osobami nam bardzo bliskimi.

Wiemy już jakie cechy charakteryzują ludzi, których akceptujemy. Jest to przede wszystkim fizyczna obecność i podobieństwo postaw. Jednakże jest to niewielka część tej opowieści. To, w jaki sposób ludzie nas traktują ma olbrzymie znaczenie.

Czy zatem, by zdobyć czyjeś serce należy obsypywać go komplementami?

Badania prowadzone w ramach psychologii społecznej wykazały, że jest to dobra strategia. W kilkunastu eksperymentach potwierdzono, że częściej czujemy większą sympatię w stosunku do tych osób, które oceniają nas pozytywnie, niż do tych które wyrażają się o nas negatywnie. Oznaczałoby to, że akceptujemy tych, którzy krążą w pobliżu nas, mówiąc tylko miłe słówka? Nic z tych rzeczy.

My – ludzie – mamy o wiele bardziej skomplikowaną naturę. Pragniemy, by otrzymywane pochwały były przemyślane i szczere. I chociaż lubimy być chwaleni i podziwiani oraz darzymy sympatią bądź nawet uczuciem osoby wypowiadające miłe słowa, to absolutnie nie zgadzamy się na manipulację. Jeśli pochwała wydaje się być zbyt szczodra, jeśli zdaje się być nieuzasadniona lub – co ważniejsze- jeśli osoba chwaląca może coś na tym zyskać, to nie będzie ona akceptowana. W kontaktach międzyludzkich większą wagę ma sensowna krytyka, nierzadko przedstawiana w żartobliwej, czy też zadziornej formie, niźli bezmyślne „kadzenie” osobie, której chcemy się przypodobać.

A jak to wygląda w przypadku kontaktu przez Internet?

Tak też jest w kontaktach poprzez Internet. Dużo bardziej ciekawsze jest czatowanie z osobą, która dostrzega nasze mankamenty jako użytkowników portalu, czy też zauważa błędy, które popełniamy, niż ta, „z ust”, której płynie rzeka niczym nieuzasadnionych komplementów. Krytyka, zwłaszcza ta z kategorii inteligentnych, czy też cięta riposta z zestawu dla ludzi myślących, sprawia, że nasz adwersarz staje się bardziej interesujący.

Ponad trzysta lat temu, Francois La Rochefoucauld przedstawił definicję związku dwojga osób w następujących słowach:

„jest to plan wzajemnej wymiany osobistych apantaży i łask”.

Natomiast Erich Fromm w 1955 roku stwierdził, iż

„ …miłość jest często niczym innym jak korzystną wymianą pomiędzy dwojgiem ludzi, którzy otrzymują maksimum tego, czego mogli się spodziewać, wziąwszy pod uwagę ich wartość na rynku osobowości”.

Owe koncepcje Eliot Aronson nazywa teorią wymiany społecznej. Zakłada ona, że to, co ludzie sądzą o swoim związku, zależy od tego jak postrzegają nagrody jakie daje im ten związek. Ważną jest też analiza kosztów na jakie są narażeni, na jaki – ich zdaniem – związek zasługują i jakie jest prawdopodobieństwo nawiązania stosunków z kimś innym. Innymi słowy, kupujemy to, co najlepsze, a więc taki związek, który daje nam najwięcej korzyści za nasze emocjonalne zaangażowanie. Podstawowymi pojęciami teorii wymiany społecznej są pojęcia nagrody, efektów i poziomu porównywania czy inaczej odniesienia.

Nagrody są pozytywnymi aspektami związku, które czynią go wartościowym i wzmacniającym. Przez to pojęcie rozumiemy zarówno cechy indywidualne, konkretne zachowania naszego partnera oraz nasze umiejętności osiągania zewnętrznych korzyści dzięki znajomości zalet partnera. Koszty to oczywiście druga strona medalu. Trzeba nadmienić, że każdy związek wiąże się z pewnymi kosztami. Efektem związku jest rachunek nagród i kosztów. Można o nim myśleć w kategoriach formuły matematycznej, wynik otrzymuje się odejmując koszty od nagród.

Poziom odniesienia

Utrzymywanie relacji w sieci
Źródło: Freepik.com

Istnieje jeszcze inna zmienna, która może określać, czy dany związek jest satysfakcjonujący, czy też nie. Został on nazwany przez psychologów społecznych – poziomem odniesienia. W ciągu całego życia, zbieramy historie związków z innymi ludźmi, a to powoduje, że mamy określone oczekiwania co do naszych aktualnych relacji. Wszystko zależy od ludzi i ich podejścia to tematu – miłości. Niektórzy będą ustawiać poprzeczkę wysoko, oczekując wielu nagród i licząc na małe koszty. Jeśli związek nie spełnia ich oczekiwań, to będą oni nieszczęśliwi. I przeciwnie – ci, których poziom odniesienia jest umieszczony bardzo nisko, będą w tym samym związku szczęśliwi, ponieważ jest dla nich oczywiste, że związki rodzą trudności, a więc są kosztowne.

Wreszcie nasza satysfakcja z danego związku zależy od tego, jak spostrzegamy prawdopodobieństwo zastąpienia go innym, bardziej satysfakcjonującym, czy też rzecz ujmując inaczej, zależy to od porównawczego poziomu odniesienia dla związków alternatywnych. Ludzie prowadzą analizę, próbując odpowiedzieć sobie na pytanie, czy związek z inną osobą przyniesie lepsze efekty i większe nagrody, przy jednoczesnym obniżeniu kosztów w porównaniu z istniejącym już związkiem. I tak, jak poprzednio – ludzie mający wysoki poziom odniesienia dla związków alternatywnych – łatwiej znajdują przyjaciela lub kochanka. Natomiast osoby o niskim poziomie odniesienia prawdopodobnie będą dążyć do zachowania kosztownego związku, ponieważ dla nich to, co mają, nie jest zbyt wartościowe, ale na pewno lepsze od ich oczekiwań wobec tego, co mogą znaleźć gdzie indziej.
Teoria wymiany społecznej uzyskała wiele dowodów natury eksperymentalnej. Ludzie zwracają uwagę na koszty i nagrody, które przynoszą im własne związki – to zaś warunkuje, czy pozytywnie je oceniają.

Teoria równości

W psychologii istnieje jeszcze zjawisko zwane teorią równości. Badacze zajmujący się tym zagadnieniem, twierdzili, że ludziom wcale nie zależy na zdobywaniu maksymalnych nagród za najniższą cenę. Zwracali uwagę, że równość inwestycji obu stron wnoszonych w dany związek – a więc nagrody i koszty, które są ich udziałem, są równe nagrodom i kosztom ich partnera. Relacje interpersonalne oparte na równości wkładów jako inwestycji w związek są najbardziej stabilne i szczęśliwe. I przeciwnie, związki, w których wkłady są nierówne, powodują ich zachwianie i częściej narażone są na rozpad. Zgodnie z teorią równości, osoby czerpiące nadmierne korzyści, jak i osoby mające zbyt małe profity, powinny być niezadowolone z takiego stanu rzeczy i dążyć do przywrócenia równowagi.

Powyższe koncepcje dają się zauważyć już w czasie pierwszych kontaktów użytkowników portali randkowych obojga płci. Wirtualne kontakty stają się niezwykle wymierne. Bo oto zaangażowanie drugiej osoby można mierzyć częstotliwością nawiązanych na portalu kontaktów, chęcią zdobycia numeru telefonu czy też w efekcie dążeniem do sfinalizowania znajomości w sieci i podjęciem próby nawiązania relacji w świecie realnym. W krótkich odstępach czasu, mamy możliwość porównywania ze sobą profili wielu ludzi, wykorzystywania przez nich rozmaitych technik autoprezentacji, sposobów komunikacji oraz obserwowania, zdawałoby się banalnej kwestii, jaką jest dobór słownictwa oraz sposób posługiwania się polszczyzną. Cały ten bogaty wirtualny wachlarz relacji damsko – męskich, daje możliwość spojrzenia na owe kontakty z wielu punktów odniesienia. I choć osobiście, czynienie porównań, traktowałam jako formę zabawy, to wspomniana analiza dawała mi dużą wiedzę o ludziach, z którymi nawiązywałam relacje. Niestety, rzec muszę, zjawisko to w realnym świecie jest dalece bardziej skomplikowane i niezwykle czasochłonne.
Ciąg dalszy nastąpi…

Artykuł napisała:
ELŻBIETA BULIK – PSYCHOLOG – PSYCHOTERAPEUTA

 

One Reply to “MIŁOŚĆ W SIECI? DLACZEGO NIE! Czyli rzecz o tym, jak funkcjonują portale randkowe w polskiej rzeczywistości. CZĘŚĆ IV”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.