MIŁOŚĆ W SIECI? DLACZEGO NIE! Czyli rzecz o tym, jak funkcjonują portale randkowe w polskiej rzeczywistości. CZĘŚĆ VI – OSTATNIA

Portale rankowe i miłość w sieci

Portale randkowe w Polsce, są przestrzenią otwartą dla szerokiego grona użytkowników – od 18. do 100. lat. Tak twierdzą twórcy większości stron. Można tu poznawać ludzi, prowadzić rozmowy, wymieniać informacje, udostępniać własne zdjęcia innym użytkownikom… Zakazane jest natomiast, umieszczanie treści obraźliwych, materiałów obscenicznych czy pornograficznych oraz treści uwłaczających godności ludzkiej.

Nie wolno umieszczać na swoim profilu materiałów, które mogłyby sprowokować działania przestępcze lub terrorystyczne. Poza tym, regulaminy zabraniają umieszczania treści łamiących prawo własności intelektualnej. Warto dodać, iż z reguły nie ma kontroli nad autentycznością i wiarygodnością treści zamieszczanych przez użytkowników. Portale nie ponoszą też odpowiedzialności za jakiekolwiek straty ekonomiczne, utratę renomy, reputacji, nie odpowiadają za szkody powstałe podczas korzystania z usług portalu.

Zasady korzystania z portali randkowych

Rejestracja z reguły bywa bezpłatna. Jednak, by otrzymywać i wysyłać wiadomości, należy wnieść opłatę, uzależnioną on rodzaju strony internetowej. Oprócz tego, każda osoba na portalu ma możliwość wypełnienia kilku rubryk, zawierających informacje mogące być istotnymi dla innych użytkowników.

Rozpocząć wypada od umieszczenia danych osobowych, takich jak – stan cywilny, orientacja seksualna, szczegóły dotyczące wyglądu zewnętrznego, poziomu wykształcenia, ilości posiadanych dzieci… W kolejnych rubrykach, można znaleźć prośbę o umieszczenie kilku słów o sobie – o własnym temperamencie oraz o stosunku do ludzi i życia. Następnie można ujawnić swoje zainteresowania, wybierając z szerokiej palety propozycji twórców strony. Najczęściej wybierane hobby przez randkowiczów to muzyka, moda, uroda, sport, podróże, gry… Ostatnią kwestią, pozostającą do ustalenia jest sprecyzowanie portretu charakterologicznego poszukiwanej osoby.

Na jednym ze znanych portali, zarejestrowałam się jako „Emilia” i wykorzystałam swój własny wizerunek, dodając trzy inne fotografie. Podałam ile mam lat, całkowicie rezygnując z ujawniania innych danych.

W wirtualnej przestrzeni spędziłam niewiele ponad dwa lata. W tym czasie nawiązałam kontakt z ponad tysiącem kobiet i mężczyzn, z którymi prowadziłam rozmowy dotyczące celów i wynikających z nich efektów bytności w systemie zwanym „randkowanie w sieci”. Każdego dnia poświęcałam na wysyłanie maili i tak zwane czatowanie około dwóch godzin. Zawsze mówiłam prawdę o sobie, jeśli nie mogłam udzielić prawdziwych informacji na własny temat, bo na przykład zagrażałoby to mojemu bezpieczeństwu, kierowałam rozmowę na inne tory bądź szybko się żegnałam.

Przyjęłam zasadę, pisania wprost o tym, że zbieram materiały do pracy badawczej z zakresu psychologii zachowań społecznych i muszę przyznać, że żaden z moich rozmówców nie zrezygnował z kontaktów ze mną z tego powodu. Wręcz przeciwnie, informacja ta wzbudzała wielkie zainteresowanie i rzekłabym nawet, przyczyniała się do wzrostu mojej popularności. Niemal 70 razy spotkałam się „twarzą w twarz” z moimi rozmówcami, by zweryfikować w realu to, co deklarowali oni w świecie wirtualnym…
Zebrany w ciągu tego czasu materiał, skłonił mnie do następujących wniosków…

Jakich? Oto one!

Mężczyzn – użytkowników portali randkowych, można przydzielić do trzech zasadniczych kategorii. Pierwszą, stanowiącą według moich obserwacji, niewielką liczebnie grupę, to osoby poszukujące poważnego związku. Uwodzenie wygląda tu jak w świecie realnym – mężczyzna stara się oczarować kobietę – prawiąc komplementy, buduje atmosferę bliskości. Pragnie, by częstotliwość kontaktów była jak największa – tym samym wzbudza zaufanie. Wykazuje zainteresowanie każdym aspektem, związanym z kobietą, której profil odwiedza. Tego typu kontakty można podzielić na typowe etapy. Na początku są to maile, kiedy pojawi się odpowiedni klimat wzajemnej ufności, zazwyczaj następnie wymiana numerów telefonów. Kiedy usłyszeć można głos osoby, która do tej pory była bardziej wytworem naszych wyobrażeń, niż prawdziwym człowiekiem – łatwiej jest się zdecydować na spotkanie. I to właśnie spotkanie jest ostatnim etapem wirtualnych kontaktów. Jest ono też konfrontacją naszej fantazji ze światem realnym. I dopiero w tym miejscu, dwoje ludzi podejmuje decyzję – kontynuujemy naszą znajomość lub też kończymy eksperyment. Tu, oddziela się światło od ciemności i wszystko staje się oczywiste.

Następna grupa, według mojej oceny, najbardziej liczna – to amatorzy doznań natury erotycznej. Zazwyczaj nie tracą czasu – od razu przystępują do ujawnienia swoich celów. Z poszukiwaczami mocnych wrażeń, korespondencja mailowa nie trwa długo. Tego typu mężczyźni nie inwestują w związek zbyt dużo słów. Nie można ich w żaden sposób wciągnąć w dywagacje natury filozoficznej. Po krótkiej wymianie kurtuazyjnych sformułowań, od razu przystępują do propozycji kontaktów seksualnych.

Mężczyzna korzystający z portali randkowych
Źródło: Pexels.com

Istnieje także trzecia grupa, według mnie najtrudniejsza do zdefiniowania. Moje obserwacje wskazują, że nie jest zbyt liczna. Są to osoby nie zainteresowane nawiązywaniem bliskich relacji ani też seksem rzeczywistym. Na portal randkowy zwabiła je raczej ciekawość. Nawiązują kontakty, by się zabawić, poflirtować, ale wykluczają jakiekolwiek zaangażowanie, nie biorą pod uwagę możliwości spotkania w świecie realnym. Często posługują się wizerunkiem znanych osób, co ma zapewne stanowić formę zakpienia sobie z samej idei randkowania w sieci. Zresztą równie często ich komunikaty są podszyte żartem, ironią, drwiną… Czatowanie z takimi użytkownikami sprowadza się z reguły do słownych przepychanek i kończy się bardzo szybko. Kim są anonimowi zwolennicy lakonicznie sformułowanych zaczepek i ciętych ripost? Myślę, że to ludzie nie mogący z jakiegoś powodu ujawnić własnej tożsamości – osoby publiczne, zatroskane o swój wizerunek, osoby w związkach, próbujące zakazanych dla ich stanu zabaw, a może po prostu osoby mające problemy z akceptacją własnego wyglądu.

Można na kwestię szukania miłości w sieci, spojrzeć jeszcze w inny sposób…

Gdyby tak zastosować rozkład normalny, inaczej zwany rozkładem Gaussa lub krzywą Gaussa, czyli najważniejszy rozkład teoretyczny prawdopodobieństwa w statystyce, można by dojść do interesujących wniosków. A w wielkim skrócie – opisując różne sytuacje w świecie, gdzie większość przypadków jest bliska średniemu wynikowi i jeśli dany wynik bardziej odchyla się od średniej, tym jest mniej reprezentowany. Im dalej oddalamy się od średniego wyniku, tym przypadków jest mniej. Można to z łatwością odnieść do sytuacji z portali randkowych.

Otóż, wynikałoby z moich badań, iż ok. 15 % mężczyzn poszukuje na portalach randkowych stałego związku, ok. 70 % to poszukiwacze doświadczeń natury seksualnej. To częstokroć mężczyźni po rozstaniu, którzy zachwiane poczucie własnej wartości, rekompensują dużą aktywnością w sferze erotyki. To także mężczyźni w związkach, którzy znajdują lekarstwo na rutynę w relacji , poprzez chwilę ekscytacji ze świeżo poznanymi partnerkami.

Kolejne 15 %, to użytkownicy, zwani przeze mnie „Sabotażystami Związków”. Im wystarczy osiągnięcie satysfakcji w kontakcie z technologią. Nigdy nie ujawniają własnego wizerunku, zaś sami oczekują daleko idącej śmiałości kobiety w odsłanianiu, zazwyczaj tylko ciała…

W gronie kobiet, ów trend jest odwrotny. Pierwsza grupa, czyli ok. 15 % badanych, to zwolenniczki mocnych wrażeń i szalonych przygód. Ok. 70 % kobiet, natomiast deklaruje chęć stworzenia długoterminowego związku, niewykluczone, że nawet związku małżeńskiego.
I podobnie, jak w przypadku panów, ostatnia 15–to procentowa grupa pań, nigdy nie wychodzi poza obszar kontaktu wirtualnego i chętnie operuje, raz po raz, to prowokacją, to unikiem.

Ta oto zasada pokazuje, że bardzo często dochodzi do kontaktu kobiet poszukujących poważnego związku, z mężczyznami, którzy są zainteresowani niezobowiązującymi damsko – męskimi zabawami.

Toteż w oczach kobiet, z którymi prowadziłam rozmowy – mężczyźni z portali randkowych, to niegodni zaufania amatorzy łowów, opartych na ekscytacji seksualnej.
W oczach mężczyzn zaś, kobiety to wyrachowane modliszki, nienasycone pijawki, poszukiwaczki sponsora, ojca swoich dla dzieci, czy gwaranta przetrwania …

Wiele i kobiet, i mężczyzn całymi latami poszukuje „miłości” lub „przygody” życia. Czas mija, a fotografie użytkowników rzadko się zmieniają. Wielu zwolenników tej formy flirtowania, rejestruje się na kilu jednocześnie portalach, by zwiększyć możliwości kontaktu. Trend jest wszędzie ten sam!

Mężczyźni zawyżają swój wzrost, kobiety mijają się z prawdą w kwestii wagi, wszyscy mają tendencję do ukrywania prawdy o swoim wieku.

Pozostaje odpowiedzieć na pytanie…

Czy znalezienie miłości w sieci jest możliwe?

Kobieta randkująca w sieci
Źródło: Pexels.com

Ośmielę się stwierdzić, że tak… ! Choć przyznam, że jest to niezwykle trudne wyzwanie. Reguły sterujące budzeniem się tego cudownego uczucia w przestrzeni wirtualnej są, co prawda, identyczne jak w świecie rzeczywistym.

Efekt poszukiwań, jak często twierdzili badani, jest mizerny. Portale randkowe są symbolem czasów, w których przyszło nam żyć. Są często desperacką próbą i jednocześnie, nowoczesnym sposobem w jednym, na znalezienie bliskiej osoby. Niemniej jednak, prawdziwa miłość to tajemnica. Relacja jest procesem nieświadomym i nie można jej zaplanować! Przychodzi wtedy, gdy jesteśmy na nią gotowi… Wtedy , gdy nauczymy się tworzyć związek sami z sobą… Wtedy, gdy staniemy się ludźmi niezależnymi emocjonalnie.

Decydującą rolę w kontakcie dwojga ludzi, odgrywa mowa ciała – sposób poruszania się, gestykulacja, mimika oraz ton głosu. Wirtualny świat swatania na odległość, z pewnością nie służy powstawaniu trwałych relacji. Portale randkowe są ciekawym sposobem spędzania wolnego czasu oraz fantastyczną formą zabawy. W mojej opinii, najbardziej interesującą rzeczą, jaka może zdarzyć się w życiu człowieka jest rozmowa i przebywanie z drugim człowiekiem. Opisane przeze mnie formy kontaktu, dostarczają możliwości relacji z całym bogactwem ludzkich charakterów, doświadczeń, zainteresowań, poglądów, upodobań… Nie przynoszą jednak przekonujących argumentów na udowodnienie tezy, że w sieci – można znaleźć miłość.

Artykuł napisała:
ELŻBIETA BULIK – PSYCHOLOG – PSYCHOTERAPEUTA

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.