Nie widzieć! Nie słyszeć! Nie mówić! – Syndrom DDA

niewidzialna

Pojawiła się na terapii niespodziewanie i tak samo zniknęła… Dziś już nie pamiętam, jakie nosiła imię… Nazwę ją “Niewidzialną”, bo niby była blisko, a dziwnym trafem, musiałam wysilić wzrok, by ją dostrzec. Niewidzialna, zawsze siadała na skraju fotela. Włosy nieokreślonego koloru zakrywały jej twarz. Własnymi rękami szczelnie oplatała wątłą kibić, jakby chciała stworzyć pancerz, chroniący ją przed światem.

Mówiła niewiele, a jeśli już, to bardzo cicho…

… że boli.

… że bardzo boli.

Nie potrafiła wskazać przyczyny, ani powodu. W jej umyśle, wszystko było pozbawione genezy, nic nie miało początku, nic się z sobą nie łączyło.

Seans tylko dla niej

Podczas jednej z sesji, opowiedziała sen…

Oglądałam gigantycznych rozmiarów telewizor. Czułam się tak, jak w kinie, jednak z tym wyjątkiem, że seans, odbywał się jedynie dla mnie. Przed moimi oczami roztaczały się obrazy w najlepszej technologicznie dostępnej jakości, rozgrywały się jedna po drugiej, sceny mrożące krew w żyłach, a ja, nie potrafiłam się na niczym skupić. Nieustannie “skakałam” po kanałach. Nic nie było w stanie mnie zadowolić, wciąż szukałam, szukałam . I nic!

Moja interpretacja była krótka…

We śnie, nie ogląda Pani telewizji, ogląda Pani telewizor, bo niczego Pani nie szuka. Pani zadawała się “nicniewidzeniem”.

Niewidzialna poruszyła się nerwowo i rzekła:

To brzmi, jak oskarżenie!

Ponieważ zauważyłam, że moja pacjentka zadowalać się może także “nicniesłyszeniem”, kolejna interwencja była równie lakoniczna…

Myślę, że kiedy zacznie pani cokolwiek widzieć i słyszeć w tej terapii, siłą nawyku przerzuci pani kanał. Znikną obrazy, dźwięki i na moment pojawi się ulga.

Nie myliłam się.

Niewidzialna od lat szukała “właściwego” psychoterapeuty, “skakała” po różnych ujęciach terapeutycznych, zmieniała raz po raz krzesła na fotele, fotele na kozetki, kozetki na krzesła. Nic nie było w stanie ją zadowolić! Żaden specjalista nie był właściwy.

Niewidzialna była najmłodszą wśród czworga rodzeństwa. Wyrosła w domu, w którym alkoholizm pochłonął całkowicie matkę i ojca. Rodzice byli kompanami w piciu. Pili dużo i często. Wszystkie libacje przebiegały według tego samego scenariusza – wznoszenie toastów, śpiewy lub tańce przy głośnej muzyce, często dyskusje o polskiej polityce, religijności lub służbie zdrowia, a na koniec awantura, kończąca się bijatyką.

dziewczynka o blond włosach
Źródło: pixabay.com

Interwencje Policji i służb medycznych były na porządku dziennym i nocnym. Siostry i bracia Niewidzialnej, próbowali chronić najmłodszą z rodzeństwa. Kiedy rozpoczynały się domowe balangi, zakrapiane bimbrem swojskiej roboty, Niewidzialną chowano w pokoju, włączano telewizor i polecano, by podkręciła głośność. Stosowała się skrupulatnie do wszystkich sugestii. Nawet wtedy, gdy po nieprzespanej nocy, wypełnionej dudnieniem telewizora i odgłosami kolejnej bijatyki, o poranku wychodząc do szkoły, słyszała z ust matki..

Żeby ci nie przyszło do głowy, aby opowiadać po ludziach, jak tutaj żyjemy. To są nasze rodzinne sprawy! Zresztą, zły to ptak, co własne gniazdo kala.

Niewidzialna lojalnie milczała. Kiedy rodzeństwo opuściło “nieskalane gniazdo”, milczała nadal, tylko od tego momentu zwiększała głośność odbiornika lub zakładała słuchawki.

Rola „Dziecka Niewidzialnego” w rodzinie z problemem alkoholowym

W domach z problemem alkoholowym, młodzi ludzie odgrywają różne role, po to, by móc przetrwać w zagrażającej przestrzeni. Jedną z takich ról jest “Dziecko Niewidzialne” – zaliczane jest do Syndromu DDA (Dorosłe Dziecko Alkoholika).

Dziecko niewidzialne stosuje prostą metodę funkcjonowania:

  • nie widzi,
  • nie słyszy,
  • nie mówi!

Ale tylko na pozór! W efekcie nosi w sobie tragedię rodzinną, żyjąc w iluzji wykreowanego przez siebie dobrostanu. Dodatkowo, nieustannie stosuje różnorodne sztuki nieświadomego kamuflażu. Gdy problem alkoholowy w systemie rodzinnym występuje wystarczająco długo, potrafi podejmować takie działania, które sprawiają, że już nie tylko separuje się od własnych odczuć, ale odcina się od świata zewnętrznego i po prostu staje się niedostrzegalne!

smutek, syndrom DDA
Źródło: pixabay.com

Prawdziwym powodem napięć u DDA w tej roli, jest usilne pragnienie atencji wśród ludzi, przy jednoczesnym lęku przed nawiązywaniem bliskości z drugą osobą. W konsekwencji, “Dziecko Niewidzialne” częstokroć lawiruje między więzią, a dystansem w związku, bądź nawiązuje niezliczoną ilość relacji, w żadnej nie znajdując spełnienia.

Niewidzialna, tak, jak sądziłam – niespodziewanie zniknęła. Uciekła w chwili, gdy zaczęło do niej docierać, iż przyszedł moment, w którym już nie można zagłuszyć dźwięków przeszłości. Że obraz pijanych rodziców jest częścią jej pamięci i nie da się przed nim nigdzie schronić. Porzuciła naszą relację, tak jak zwykła porzucać prawdę o samej sobie po kolejnej przerwanej terapii.

Odeszła, pozostając dobrym ptakiem, jednak ptakiem ze skalanym umysłem, który mimo upływu dwudziestu kilku lat życia, wciąż nie nauczył się latać.

Artykuł napisała:
ELŻBIETA BULIK,
PSYCHOLOG, PSYCHOTERAPEUTA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.