Opowieści z Fabryki Snów – Elżbieta Bulik “Wspinaczka górska”

smutny chłopiec, trauma

Pan G., zgłosił się do terapii z problemami, związanymi ze snem. Od wielu lat miał trudności z zaśnięciem lub wybudzał się w ciągu nocy i próbował przetrwać do rana w stanie czuwania. Nieustannie doświadczał chronicznego zmęczenia, z każdym miesiącem był coraz bardziej wyczerpany. Jak twierdził, utknął w stanie, w którym nie miał ochoty ani na jawę, ani na sen.

Powtarzający się sen

Na jednej z sesji opowiedział sen, który wielokrotnie i cyklicznie powtarzał się w trakcie jego dorosłego życia…

Wyjeżdżam pod stromą górę, z każdym kilometrem droga robi się bardziej węższa i węższa… Na drodze pojawia się coraz więcej kamieni, mój samochód ma spore problemy z pokonaniem trasy, która na początku była zwykłą szosą, na końcu stała się górskim szlakiem. Mój samochód niebezpiecznie się kołysze we wszystkie strony, coś dudni pod maską i w efekcie spadam w ciemną otchłań, w której panuje smród nie do opisania… Z mroku wychodzą dziwne postaci. Ludzie, nie – ludzie… Trudno powiedzieć. Najpierw przyglądają się temu, co zostało po moim aucie, potem zauważają mnie samego, srodze pokiereszowanego po wypadku, zbliżają się do mnie

i…

… i tu sen się urywa.

Rodzice G., zginęli w wypadku samochodowym, gdy ten miał kilka lat. Opiekę nad nim przejął dziadek i od tego momentu coś, co zwykło nazywać się w popularnej terminologii – “dzieciństwem”, legło w gruzach. Bezpowrotnie legło w gruzach wraz ze śmiercią pary rodzicielskiej.

Dzieciństwo z tyranem

Przez kilkanaście lat, w małej, drewnianej chacie, z dala od ludzkich osad – w wyższych partiach Beskidu Żywieckiego, rozgrywał się przemocowy dramat…

Dziadek pana G. był nieobliczalnym tyranem. Przeszkadzało mu wszystko! To, jak G. jadł, to jak się ubierał, to jak spał. O wschodzie słońca, dręczył wnuka, niekończącymi się napomnieniami, nie rezygnując z wychowawczych ciosów prosto w twarz, zaś nocą wybudzał malucha ze snu, by sprawdzić, czego ten nauczył się w ciągu dnia.

G., by przetrwać koszmar, stał się trudną do zdobycia “górą gniewu”, usypaną z “kamieni nienawiści”. Strome szlaki jego osobowości, groziły w każdej chwili zejściem lawiny. A wszystko z jednego powodu, by skutecznie chronić siebie przed dziadkiem – despotą i dręczącym wspomnieniem o rodzicach, którzy w jego mniemaniu, porzucili go haniebnie.

Gdy tylko, G. osiągnął dorosłość, porzucił górskie okolice i wyjechał do wielkiego miasta, ufając, że uda się mu wyrwać z siebie tę część, która nosiła kod naznaczonego cierpieniem, bezradnego dziecka. Minęło 35 lat! I rzeczywiście, dorosły mężczyzna wyrzucił te wspomnienia ze świadomego umysłu… Jednak we śnie, nieświadomość, domagała się atencji dla przeszłości. Nieświadomość – krzyczała niemal każdej nocy!

Sny od wieków fascynują ludzi pod każdą niemal szerokością geograficzną. Na rynku wydawniczym co roku, pojawia się niezmiennie cały ogrom senników, traktujących sen jak przepowiednię. Nic bardziej mylnego. To, co rozgrywa się w naszym wnętrzu jest kompilacją przeszłości oraz teraźniejszości i zawsze powinno być analizowane indywidualnie.

Dziś, gdy psychoanaliza wyprowadziła interpretację marzeń sennych w szeroki świat, w naszych nocnych, sennych obrazach, można znaleźć podpowiedzi wysyłane przez nieświadomość. Warto się w nie wsłuchać. Znajdziemy tu ostrzeżenia, wyjaśnienia oraz inne cenne informacje, pochodzące z głębi ludzkiej umysłowości.

Interpretacja snów jest królewską drogą do wiedzy o nieświadomości” – oto słynne zdanie Zygmunta Freuda. On to jako pierwszy, opracował kwestię śnienia naukowo. Uznawał je jako zjawisko regresywne, przywracające człowieka do stanu niemowlęctwa, a tym samym do fazy, gdzie ujawniają się pierwotne potrzeby. Nasza psychiczna aktywność znajduje rozładowanie w marzeniu sennym. We śnie kontrola impulsów jest częściowo zredukowana, a to z kolei, stwarza warunki do pojawiania się różnorakich wizji .

W trakcie jednej z sesji, pan G. stwierdził zaskoczony… –

Jak to możliwe, że nie potrafiłem przez lata odczytać tak prostego snu?

W ciągu kilku następnych dni, spakował plecak z najpotrzebniejszymi rzeczami i wyruszył na górską wędrówkę, kamienistym szlakiem w wyższe partie Beskidu Żywieckiego.

wędrówka po górach

Wyruszył na trudne spotkanie z samym sobą … Na spotkanie z małym, przestraszonym chłopcem z przeszłości, a jednocześnie z ograniczonością wyobrażeń na temat własnej osoby, na temat złudnego oddzielenia “ja – wtedy” od “ja – teraz”.

Powrót do przeszłości

Mój pacjent odbył mozolną drogę do miejsca zwanego przeszłością, która jest częścią ludzkiej pamięci i żadna siła nie jest w stanie sprawić, by mogła przestać istnieć.

W trakcie, rzec można, pielgrzymki do wczesnodziecięcych lęków , G. odwiedził opuszczone siedlisko, w którym kiedyś, przed laty stał dom dziadka. Choć to miejsce mieściło się w ocienionej dolinie, to bardziej kojarzyło mu się emocjonalnym zapadliskiem. Było dla G., zdobyciem celu wędrówki. Było również, o ironio, wejściem na szczyt – ufności w moc wewnętrznego JA..

Grobu rodziców, niestety nie odnalazł…

Odnalazł za to siebie i wrażliwą cząstkę duszy, która krok po kroku – jak podczas mozolnej wspinaczki górskiej – uczy się trudnej sztuki pojednania z postaciami, pochodzącymi z ciemnej otchłani, postaciami, pochodzącymi z jakże smutnej historii życia.

O czym był zatem systematycznie powtarzający się sen pana G.? Czyżby przez lata,nieustannie śnił on – samego siebie?

Artykuł napisała:
Elżbieta Bulik –
PSYCHOLOG, PSYCHOTERAPEUTA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.