Terapia czasów pandemii, czyli życie online w Wielkim Mieście

Kobieta przeprowadzająca terapię online

Ostatnio edytowany

Praca psychologów, terapeutów, psychoterapeutów czy interwentów kryzysowych nabrała dziś nowego wymiaru. Większość z nas przeniosła swoją pracę do sieci i pracuje online. Taką mamy sytuację.

Wymiary pracy w sieci

I okazało się, że praca online ma dwa wymiary: ten wydawałoby się najważniejszy, codziennej pracy z klientem, ale i ten mniej widoczny – znajomości narzędzi, które nam tę pracę umożliwią (w tym aspekcie mieszczą się zarówno kwestie znajomości komunikatorów, jak też przepisów i wymogów RODO).

A skoro jest popyt, to jest i podaż – zaroiło się zatem w sieci od przeróżnych ofert firm i trenerów, którzy nauczą, pomogą i pokażą co masz zrobić, aby być psychologiem w sieci.

Więc jak to jest z pracą psychologa, psychoterapeuty w sieci?

Moje doświadczenie pracy online jest wieloletnie, zaczynałam więc w zupełnie innej sytuacji, a przede wszystkim nie nagle, pod przymusem chwili.

Internetowe komunikatory (Messenger i Skype) oswajałam stopniowo i naturalnie, dzięki studiującym za granicą synom. Swobodny i systematyczny kontakt z nimi mogły mi zapewnić tylko rozmowy online.

Kobieta pracujaca w domu online
Źródło: Pexels.com

Następnym etapem była jedna ze szkół psychoterapii, która z racji miejsc zamieszkania niektórych członków komitetu studiów czy superwizorów, niejako wymusiła na mnie otwarcie się na bliski, bezpośredni kontakt w internecie. Szczególnie uczestnictwo w superwizji online przyniosło doświadczenie, które później pozwoliło mi w miarę gładko rozpocząć praktykę w sieci, a co ważniejsze traktować ją dokładnie tak samo, jak tę prowadzoną w gabinecie.

Kilka lat temu umieściłam na swoim profilu internetowym przeznaczony dla klientów opis terapii online

Oto on:

„Jak wygląda terapia online, którą prowadzę?
Terapia taka różni się od tej prowadzonej tradycyjnie wyłącznie sposobem komunikacji. Podczas spotkań online psychologa obowiązują dokładnie te same zasady wykonywania zawodu, co podczas terapii tradycyjnej. Sposób prowadzenia rozmowy ma nieco inną specyfikę, niemniej szybko można do niej przywyknąć i nie ma to wpływu na przebieg terapii.
Klient, który decyduje się na terapię online, rezerwuje sobie sesję przez portal lub bezpośrednio przez klinikę, dostaje adres skype terapeuty, opłaca wizytę przelewem i czeka na umówiony termin. W wyznaczonym terminie terapeuta i klient spotykają się online na sesji. Jeśli jest to pierwsze spotkanie, omawiane są na nim zasady terapii oraz tzw. kontrakt terapeutyczny.
Terapia online jest odpowiedzią na potrzeby klientów, którzy mają problemy ze znalezieniem specjalisty w miejscu zamieszkania lub z różnych względów właśnie tam nie chcą jej podejmować. Jest to również rozwiązanie dla osób, które ze względów zawodowych czy też wyjazdów na stypendia sporo podróżują, a nie chcą przerywać swojej terapii prowadzonej w sposób tradycyjny.
Ostatnimi czasy terapia online stała się też doskonałym rozwiązaniem dla osób na stałe mieszkających za granicą. Nawet, jeśli znają bardzo dobrze język kraju, w którym mieszkają, to choćby ze względu na różnice kulturowe terapia prowadzona w kraju pochodzenia jest przeważnie dużo łatwiejsza do podjęcia i potrafi przynieść lepsze skutki.
Taka forma kontaktu jest też rozwiązaniem awaryjnym dla osób, które rozpoczęły tradycyjną terapię, a np. na nartach złamały nogę i nie mogą się poruszać, ale czują się na siłach, aby kontynuować terapię.
Moje doświadczenie: terapię online prowadzę od 2013 roku. Z mojego punktu widzenia nie różni się ona zasadniczo od terapii tradycyjnej. Moje zaangażowanie w pracę jest równie duże, a sama praca równie intensywna. Aby zmniejszyć dyskomfort mogący wynikać z nowego dla niektórych sposobu komunikacji, zawsze pytam klientów jak się czują podczas takiego spotkania, czy coś im przeszkadza, czy mnie dobrze widzą i słyszą. Proszę też, aby kamera była ustawiona w taki sposób, abym widziała nie tylko twarz osoby po drugiej stronie. Czasami wręcz proszę, aby klient wstał i pokazał mi całą sylwetkę czy miejsce, w którym się znajduje, tak, aby nie umknęło nic z rzeczy istotnych dla sesji. Podczas sesji ja przebywam w swoim gabinecie, a klient tam, gdzie ma zapewniony spokój i komfort rozmowy.„

Kwiecień 2020

Czy do tego mojego tekstu sprzed kilku lat coś bym dzisiaj dodała? Generalnie  nic.

Terapia online nadal pozostaje tą samą terapią, co ta klasyczna, bowiem zawsze najistotniejsza jest relacja terapeutyczna i kontakt z klientem. Sposób realizacji – w gabinecie czy też na łączach – to drugorzędna, techniczna sprawa.

Oczywiście niektórzy ludzie nie wyobrażają sobie pracy terapeutycznej online; dotyczy to w równej mierze i terapeutów, i klientów. Kto więc nie ma ochoty tego spróbować, może nadal pozostać przy formie, w której czuje się bezpiecznie. Ja swego czasu spróbowałam i nie żałuję.

Dlaczego?

Bo dziś bez większego kłopotu przeszłam z gabinetu do pracy w domu. Zabrałam tylko z ośrodka kasę fiskalną i sejfik z notatkami, po czym bez najmniejszego przestoju, z zachowaniem wcześniejszych terminów kontynuowałam pracę.

Czy któryś z moich klientów zrezygnował?

Tak. Byli to przed wszystkim ci, którzy w obliczu pandemii musieli intensywnie zadbać o swoich bliskich, swoje biznesy czy też znajdują się na pierwszej linii frontu pracując w służbie zdrowia.

Ale również byli i tacy, którzy jak najbardziej chcieli kontynuować terapię, ale z trójką dzieci czy mężem za ścianą trudno wejść w intymność sesji terapeutycznej. Z drugiej jednak strony pojawiło się sporo nowych klientów, którzy zmuszeni przez pandemię do izolacji mogą w końcu zrobić to, co wielokrotnie chcieli zacząć, ale „jakoś się nie składało”, a dziś paradoksalnie jest do tego najlepsza okazja. Pandemia dobitnie pokazała też wielu ludziom, że nie ma co odkładać nie załatwionych spraw na później. Bo to, w jakiej kondycji psychicznej jesteśmy, szczególnie w trudnych momentach wpływa na jakość naszego życia i decyduje o tym, czy potrafimy stawić im czoła.

Dziś, po trzech tygodniach pracy wyłącznie online, mogę wyciągnąć kolejne wnioski na temat terapii prowadzonej zdalnie.

Jakie?

Przede wszystkim nie wyobrażam sobie, aby prowadzenie terapii online mógł rozpocząć ktoś, kto nie ma już ugruntowanego doświadczenia pracy z klientem w gabinecie.

Nie chciałabym pracować wyłącznie w sieci, proporcja pół na pół jest dla mnie bardzo w porządku. Szczególnie dobrze oceniam pracę przeplataną z klientem (online i gabinet). Ale mam też takich klientów, których jeszcze nie spotkałam w gabinecie, znam ich tylko z kontaktu przez sieć.

Czy pracuje mi się z nimi gorzej?

Nie.

Terapia online może początkowo wydawać się stosunkowo bezpiecznym doświadczeniem dla klienta, który trochę chce pracować, a trochę nie… ale bywa to bardzo złudnym oczekiwaniem. Moje doświadczenie trzech tygodni pracy online z klientami, którzy byli już w terapii, okazało się dość zaskakujące. Otóż to, co mogło ich przerażać (laptop i sesja z domu) stało  się spotkaniem bezpiecznym, byciem w intymnej atmosferze domu podczas intymnej pracy terapeutycznej. I to do tego stopnia, że w kilku przypadkach łatwiej było poruszyć i przepracować tematy, które w gabinecie były zbyt trudne do nazwania. Paradoksalnie więc dzięki pracy online, trwające procesy rozwinęły się i „mają się dobrze” – mimo, a może właśnie dzięki pewnemu zwiększeniu dystansu, jakie siłą rzeczy się pojawiło, a prawdopodobnie też dzięki większemu poczuciu bezpieczeństwa w domowym otoczeniu.

Kwestie techniczne pracy online

Terapeutka pracująca w sieci
Źródło: Pexels.com

Co do kwestii technicznych, w pracy w sieci oczywiście ważne jest dobre łącze internetowe, komunikator już w mniejszym stopniu. Osobiście nie jestem przywiązana do jakiegoś konkretnego, zależnie od preferencji klientów korzystam z kilku. I staram się nie szukać nowszych, lepiej zabezpieczonych, szyfrowanych. Lubię prostotę, a multimedialne fajerwerki naprawdę nie są potrzebne do prowadzenia sesji online, nie poprawią jej wartości.

Oczywiście jeśli klient obawia się podsłuchiwania czy nagrywania, proponuję sesję gabinetową. Jednak sama uważam, że nie ma platformy do komunikowania, która gwarantowałaby 100% bezpieczeństwa. Wyborem klienta jest, czy chce pracować online, czy też nie. Ja daję mu taką możliwość, ale nie uważam, że musi z niej skorzystać.

Tymczasem tym, co obserwuję w czasie pandemii, jest skupienie się na narzędziach: komunikatorach do pracy online, komputerach, a nawet zalecanych ekranach. Jakbyśmy zapomnieli, że najważniejszym narzędziem w pracy terapeutycznej jest… terapeuta. To on dzięki swojemu wykształceniu, szkoleniom, superwizjom i uważności, ale także jakości swojego wypoczynku i równowagi między pracą a życiem prywatnym, jest najlepszym istniejącym narzędziem i najlepszą marką osobistą – bez potrzeby zatrudniania zewnętrznej firmy do jej tworzenia.

Drugą rzeczą, która zauważam, jest mówienie o doświadczaniu przez jednostki traumy z powodu pandemii i ograniczeń z niej wynikających. Byłabym bardzo ostrożna w takich sądach.

Świat po pandemii nie będzie taki jak przedtem.

Ale to nie oznacza, że w tej chwili wszyscy doświadczamy traumy i wszyscy musimy iść na terapię.

Teraz! Natychmiast!

Interwencja kryzysowa a terapia

W tym miejscu ważne jest rozróżnienie interwencji kryzysowej od terapii. Otóż nie każdy psycholog, psychoterapeuta musi być interwentem kryzysowym. Aby pracować w tym obszarze, należy przejść specjalistyczne szkolenie.

Jak wspomniałam, dla niektórych aktualna sytuacja jest dobrym czasem na terapię – ale dla wielu innych nie! I nawet interwencja kryzysowa niekoniecznie musi się odbyć, kiedy ktoś przede wszystkim musi zadbać o zdrowie i środki do życia dla siebie i swoich bliskich. Być może będzie ona potrzebna później, kiedy te podstawowe potrzeby zostaną jako-tako zabezpieczone, i powstanie możliwość rozpoczęcia terapii. A czasem nawet i nie, bo najlepszą interwencją kryzysową może okazać się przysłowiowa „ciepła herbata i 10 godzin snu, a później zobaczymy”. To są bardzo indywidualne historie.

Najważniejsze jest rozpoznanie, czego w danej chwili klient potrzebuje, jakie kłopoty zgłasza i odpowiednie zaopiekowanie się nim. To, że psycholog czy psychoterapeuta odsyła klienta do innego specjalisty, nigdy nie oznacza lekceważenia czy braku kompetencji, wręcz przeciwnie: jest oznaką poważnego traktowania drugiego człowieka.

Tym, co w terapii jest najważniejsze, jest relacja terapeutyczna, intymność relacji i prostota.

Gdzie ją wypracujemy – w gabinecie czy online – nie ma znaczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.