Terapia psychoanalityczna oparta na teorii relacji z obiektem

Kobieta uczestnicząca w terapii psychoanalitycznej opartej na teorii relacji z obiektem

Pani Wytworna, należy do kobiet niebywale atrakcyjnych pod względem wyglądu fizycznego, jak też cech natury intelektualnej. Doskonale się ubiera i z ogromną precyzją dba o każdy element swojego stroju oraz perfekcję w makijażu. Często w trakcie sesji, wyjmuje stylową puderniczkę i sprawdza stan swojej twarzy.

Pyta wtedy z niepokojem…

• Jak wyglądam? Pewnie, jak zwykle koszmarnie…
Ach! To był straszny tydzień! Zachorował najpierw teść, potem mąż. Oczywiście, byłam jednoosobowym oddziałem ratunkowym w domowym szpitalu. O, zgrozo! Co ja przeżyłam!
Do tego jeszcze, wieczne narzekania mojej matki! Martwi się ojcem, że ten nie poradzi sobie sam, poza granicami kraju. Zresztą, matka sama jest ledwie żywa i do tego musi opiekować się własna rodzicielką…
Nie wspomnę o pracy! Firma niemal na skraju upadku! Nastał czas kryzysu i pewnie lada dzień stracimy płynność finansową. Szłam dziś rano do pracy, w szalonej zamieci śnieżnej… Zimny wiatr rozwiewał mi włosy i myśli!

• A jeśli stracę pracę? Nie ma co się łudzić! Na pewno ją stracę!
Dlaczego mieliby zatrudniać takiego nieudacznika jak ja?
Ach! Jakie to wszystko smutne..

Ktoś niezorientowany, mógłby wysnuć realistyczną konstatację…

• Fakt, czasy trudne! Kobieta martwi się o egzystencję własną, ale także swojej rodziny…

Nic bardziej mylnego, mój czytelniku! Wytworna, to samo mówiła półtora roku temu!

Terapia psychoanalityczna oparta na teorii relacji z obiektem
Źródło: Freepik.com

Kto zna ją od dawna, wie, że Lament, jest jej prawdziwym imieniem już od lat i że jest to, część jej osobowości. A jednocześnie ten element życia, od którego pragnie się uwolnić.

Jednym z nurtów współczesnej psychoanalizy jest teoria tzw. relacji z obiektem.

Czym, a może dokładniej, Kim jest obiekt?

Pierwszy raz, termin “obiekt”, został użyty przez Zygmunta Freuda w 1905 roku, wobec rodzica zajmującego się własnym dzieckiem. W 1923 roku, twórca psychoanalizy, stwierdził, że pierwszym rodzajem obiektu może być matczyna pierś.

Można rzec, że najbliższa osoba, która karmi, opiekuje się i ochrania dziecko, tworzy z nim, formę pierwszego związku w życiu, czyli relację, gdzie odbywa się nauka kontaktu z ludźmi. Zaś później, ciężar zainteresowania obiektem, przenosi się na partnera seksualnego i jest to kolejna edycja pierwszej relacji…

Przedmiotem zainteresowań wspomnianego nurtu, są procesy zachodzące między dwojgiem ludzi, gdzie szczególną uwagę przykłada się do doświadczeń wczesnodziecięcych i ich wpływu na wszystkie kolejne związki.

Dotyczy to także relacji pomiędzy pacjentem, a jego terapeutą. Ten ostatni często przyjmuje na siebie rolę emocjonalnego kontenera, pierwotnego obiektu, dzięki któremu proces terapeutyczny może się rozwijać.

Mamy w tym wypadku do czynienia ze zjawiskiem, zwanym – uwewnętrznieniem, czyli wpływem ważnych osób z życia dziecka na stan jego dorosłych relacji.

Podczas spotkań z pacjentem, istotnym jest dociekanie:

  • Jakie relacje z wczesnej przeszłości powtarza pacjent?
  • W jakiej roli pacjent obsadza siebie, a w jakiej psychoterapeutę?
  • Czy pierwotny obiekt był wystarczająco dobry, czy wręcz przeciwnie był zły i niszczący?
    A jeśli był zły i niszczący, zazwyczaj spotykamy się z obecnością przymusu nieświadomego poszukiwania i doświadczania tej samej sytuacji traumatycznej. Zgodnie z tą teorią, człowiek który nie potrafi poradzić sobie z trudnym wspomnieniem, poszukuje podobnych sytuacji, aby na nowo stawić im czoło. Dąży, by opracować je, albo rozwiązać w inny, korzystniejszy sposób, zmierza do tego, by w efekcie zaleczyć starą traumę.

Moja Wytworna pacjentko! Na cóż Ci te utyskiwania?

To jasne! Dla zyskania uwagi!

… bo w okresie dziecięcym i we wczesnej młodości, raptem, ten sposób funkcjonowania, dawał możliwość zyskania atencji.

… bo tzw. Obiekt, pochylał się tylko i wyłącznie nad ludzką słabością.

… bo w obecnej sytuacji, 50 minut uwagi może
jedynie dawać kontener, zwany psychoterapeutą.

…bo aktualnie, wszyscy inni są, po prostu, już zmęczeni.

Moja Wytworna pacjentko! Na cóż Ci te biadania?

Czyżby był to lęk przed odrzuceniem i ów lęk daje regularny impuls, od dzieciństwa, aż po dziś dzień, do np. nieustannej kontroli stanu własnego wyglądu?

A tak naprawdę do kontroli stanu relacji i uporczywie
niewypowiadalnego pytania….

  • Czy jest jeszcze ktoś, kto mnie zechce, skoro już
    nie chcę samej siebie?

ELŻBIETA BULIK – PSYCHOLOG – PSYCHOTERAPEUTA

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.